Archiwum 18 grudnia 2008


gru 18 2008 ;/
Komentarze: 0

Usiadł na łóżku zrozpaczony. Znów ten sam sen, a raczej koszmar budził go ze snu. W pamięci przewijały się obrazy raz po raz i znowu. Nie wiedział co teraz ma z sobą robić czy to już koniec jego życia? Czy będzie w stanie kogoś pokochać tak jak kochał ją?
Czemu to zrobił! Czemu był takim idiotą, że pchał się do domu jej ojca... Wiedział że to jego wina. Wciąż widział wyraz jej twarzy gdy powoli umierała od kunaia wymierzonego w niego. Chyba nic nie wytumaczy jego zachowania.
Nie chciał nikomu o tym mówić, ale wszyscy wiedzieli. Chciał być jak zawsze sam. Samotny Kakashi Hatake - czy nie za takiego był zawsze uznawany? Czy los już na zawsze pozostawi go samego?
Łzy kapały jedna po drugiej nie mógł się odnaleźć po takiej tragedii. Wszyscy mu powtarzali, że gdyby nie ten jej ojczym... ale on wiedział że to przez niego.Nie chcieli mu o tym mówić ale wiiadomo było że to jego wina.
Ile razy przychodzili przyjaciele, żeby go pocieszyć, podniesć na duchu. Odprawial ich.. chciał być sam znów sam. Jak w dniu śmierci ojca... Zadzwonił dzwonek. Podniósł się i podszedł do drzwi.
-Kakashi... Bo wiesz... to już 2miesiące odkąd... i no.. Tsunade Cię wzywa. - Anko zdenerwowana poinformowała Kakashiego.
-Już idę. Naprawdę poradzę sobie. Możesz już Iść - Kakashi zamknął drzwi przed jej nosem. Ubrał koszulę i wyszedł. Nie śpieszył się jak zwykle... Po kilku minutach wszedł do gabinetu.
-Ohayo. Mam dla ciebie misję. Pora żebyś pogodził się z tym co się wydarzyło. Pojdzie z tobą Iruka... Nic nie mów poprostu nie mamy ludzi. Macie się spotkać przy głównej bramie za 2godziny. Zrozumiano?
-Hai.-cicho opowiedział Kakashi. Naprawdę było mu już wszystko jedno co robi. Wrócił do domu. Pustego domu. Zaczął się pakować. Idąc do swojego pokoju. Zatrzymał się przed drzwiami pokoju dla jego nienarodzonego dziecka... Bał się tam wejść. Nie to nie to. On nie chciał tam wejść. Nie chciał się rozkleić. Już kilka nocy spędził w tym pokoju przy łóżeczku dziecinnym. Był już gotowy. No cóż miał jeszcze dwie godziny. Usiadł na podłodze w salonie, a jego ulubiona książka wylądowała w kącie drugiego pokoju. "Czas dorosnąć Kakashi..."

~~~~~~
Iruka odwiedził Sinare. Siedzieli u niej już kilka godzin. Rozmawiali o wszystkim. Była dla niego kims wiecej niz przyjaciółką. Sinare wstała i ze smutkiem podeszła do drzwi. Wszedł jakiś starszy mężczyzna i pocałował ją.
-Cześć Słonko. Jak Ci minął dzień?-powiedział facet.
-W porządku. Wiesz odwiedził mnie kolega i...
-Ok. Zaraz zrobię obiad, zapytaj się go czy z nami zje.
Podeszła do Iruki...
-Przepraszam.. miałam Ci powiedzieć, ale...
-nic nie mow rozumiem. Wiesz muszę już isć mam misję. - powiedział z zacisniętymi zebami Iruka i wyszedł. Czy ciągle musiało go to spotykać? Czy nie moze poznać zwykłej dziewczyny? Och... nie miał już siły... A teraz gdy jego siostra zginęła, musiał jeszcze iść z załamanym Kakashim na misję. To zupełnie bezsensu. Mają dostarczyć jakiś zwój do Suny. Owszem Hatake to jego przyjaciel, ale nie rozmawiali od jej śmierci. Wrócił swojego mieszkania, wrzucił parę rzeczy do worka i wziął zdjęcie Iruny. Chwilę się zastanawiał jaki sens ma śmierć. Lecz po chwili odrzucił wszystkie wyjaśnienia. Po prostu chciał żyć. Normalnie żyć.
______________________________________________________________
Ok... nakrzyczcie na mnie. Wiem że krótko, ale nie mam pomysłu, no i pomimo że mam ferię mam tysiąc obowiązków. Pozdro ^^

melly : :